FAKTY

Magazyn Dialogu Społecznego

Robota dla robota. O polskiej akademii

Sławomir Czapnik

Człowiek uczy się całe życie, a i tak głupi umiera. To zdanie zdaje się coraz bardziej pasować do akademików w epoce neoliberalnego kapitalizmu, który wciąż próbuje podważyć wiedzę i umiejętności wysoko wykwalifikowanych pracowników umysłowych szkół wyższych.

Wiele można napisać o tym, jak dostosowanie się do tak zwanego procesu bolońskiego, wpłynęło negatywnie na jakość edukacji wyższej w Polsce. Nieliczne kierunki – takie jak choćby psychologia czy prawo – obroniły swój status jednolitych studiów magisterskich. Co do zasady, poszatkowanie studiów na trzyletnie studia licencjackie i dwuletnie uzupełniające studia magisterskie, obce polskiej tradycji akademickiej, obniża jakość kształcenia, wymuszając – w teorii przynajmniej – traktowanie studiów pierwszego stopnia, jako studiów „zawodowych”.

Wdrożenie systemu dwustopniowego i punktów ECTS czyniono pod pozorem ułatwienia studiowania na różnych uczelniach i w różnych krajach, lecz nawet nie podjęto próby uzyskania takiego rezultatu mniej biurokratycznymi metodami. Nie tajono, iż proces boloński ma być metodą wykreowania edukacyjnego klonu wspólnego rynku – Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego (European Higher Education Area).

Kategoria rynku jest kluczowa. Rynek to miejsce wymiany między kupującym i sprzedającym towar lub usługę. Towar, co wiemy z klasycznej ekonomii politycznej, towar jest czymś stworzonym, wyrosłym, produkowanym bądź fabrykowanym dla wymiany rynkowej. Utowarowienie edukacji wyższej odnosi się zatem do świadomego przekształcenia procesu edukacyjnego w formę towaru, żeby dokonać komercyjnej transakcji.

W szponach utowarowienia

Poniżej rekonstruuje się błyskotliwą analizę kanadyjskiego historyka Davida F. Noble’a, zatytułowaną Technology and the Commodification of Higher Education.

Utowarowienie edukacji wymaga przerwania fundamentalnego procesu edukacyjnego oraz dezintegracji i destylacji doświadczenia edukacyjnego w oddzielne i ostatecznie sprzedawalne rzeczy lub pakiety rzeczy. Nie powinno nas zwieść istnienie publicznych (w Polsce) czy też należących do jednostek nienastawionych na zysk (kraje anglosaskie), szkół wyższych. Kupno usług edukacyjnych przez państwo niewiele zmienia w samym procesie utowarowienia.

Po pierwsze, następuje odwrócenie uwagi od doświadczenia osób zaangażowanych w proces edukacyjny i skupienie ich na produkowaniu różnych „materiałów kursowych” – sylabusów, wykładów, prezentacji i egzaminów (tak zwany content). Każdy, kto zna akademię, wie, że te wspólne narzędzia instruowania w nikłej mierze oddają to, co naprawdę zachodzi podczas edukacji. Dają złudzenie porządku i przewidywalności tego, co w najlepszym razie jest procesem raczej spontanicznym i niezdeterminowanym.

Po drugie, wytworzone fragmenty są usuwane z ich oryginalnego kontekstu, procesu edukacyjnego w sobie, od ich producentów, nauczycieli, przybierając postać kursów, istniejących niezależnie, i oddzielenie od tych, którzy je stworzyli i nadali im treść. Być może jest to najbardziej krytyczny krok ku tworzeniu towaru. Alienacja własności i kontroli nad materiałami do kursów (przez przeniesienie praw autorskich) ma kluczowe znaczenie. Jakby ujął to David Harvey, mamy tu do czynienia z akumulacją przez wywłaszczenie.

Po trzecie, zebrane „kursy” są wymieniane na zysk na rynku, są wyceniane przez ich „właścicieli”, którzy nie muszą mieć żadnego związku z ich oryginalnymi twórcami i uczestnikami procesu edukacyjnego. Celem edukacji staje się nie samowiedza, lecz zarabianie pieniędzy. Nauczyciele stają się wytwórcami i dostarczycielami towarów, przedmiotem reżimu produkcji towarowej znanym w każdym przemyśle, a studenci stają się konsumentami kolejnych towarów. Związek pomiędzy nauczycielem i studentem jest ustanowiony w wyalienowany przez rynek sposób.

Utowarowione szkolnictwo wyższe raczej trenuje niż edukuje młodych ludzi. Trening angażuje wyłącznie umysł jednostki, definiując wiedzę jako zespół umiejętności lub zbiór informacji gotowych do użycia, operacjonalizacji. Edukacja jest jego przeciwieństwem: zakłada nie oddzielenie, lecz zespolenie wiedzy i jaźni, czyli samowiedzę, wyklucza też postrzeganie innych ludzi jako środków do osiągnięcia celu. Wiedza i osoba wiedząca są po prostu nieodłączne. Edukacja, w odróżnieniu od treningu, jest procesem, który musi zawierać interpersonalny – a nie tylko interaktywny – stosunek pomiędzy ludźmi, studentem i nauczycielem (oraz pomiędzy studentami), których celem jest jednostkowa i kolektywna samowiedza.

Polskie roboty akademickie

Wedle Thomasa Hobbesa, życie człowieka w stanie natury jest pełne lęku, niebezpieczeństw i zwierzęco ponure. Myśliciel ów przepowiedział w ten sposób los wykładowców na wielu polskich uczelniach, zwłaszcza prywatnych i uczelni publicznych w mniejszych miejscowościach. Dialektyka ich życia zawodowego sprowadza się do strachu przed utratą pracy pomieszanego ze strachem przed jej nadmiarem.

Niekiedy do końca drugiej połowy września nie wiadomo, jakie kierunki i w jakiej obsadzie studenckiej ruszą. Z tego względu ponurym standardem polskiej akademii jest, że wykładowcy dowiadują się o tym, że prowadzą nowy przedmiot na parę tygodni – a często nawet dni – przed rozpoczęciem zajęć. W tych warunkach rzetelne przygotowanie się do prowadzonych zajęć jest skrajnie trudne, a czasem niemożliwe. Większość jednak, nieraz potężnym wysiłkiem i kosztem własnego zdrowia i niezwykłych stresów, daje sobie z tym – raz lepiej, raz gorzej – radę. Gwoli ścisłości, ogromna fluktuacja w sferze prowadzonych zajęć nie dotyczy kasty, grupy trzymającej władzę, która przez lata prowadzi te same przedmioty.

Deforma ministra Jarosława Gowina to kolejny cios w status zawodu akademika, zwłaszcza z dziedziny humanistyki i nauk społecznych. Teraz każdy pracownik naukowy będzie musiał, niczym poseł, co cztery lata wykazywać się swoimi osiągnięciami. I za każdym razem, wszelkie, choćby największe osiągnięcia w poprzednim okresie poddanym ocenie, równe są zeru.

(…)
Więcej w papierowym wydaniu Faktów do kupienia w wybranych sklepach EMPiK lub wysyłkowo na www.empik.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ