FAKTY

Magazyn Dialogu Społecznego

PLL LOT nie skorzystał z szansy na dobrą zmianę

Piotr Szumlewicz

Wydawało się, że niedawne ogłoszenie konkursu na stanowisko prezesa Polskich Linii Lotniczych LOT doprowadzi do zmiany władz narodowego przewoźnika. Stało się jednak inaczej. Rafał Milczarski ponownie został wybrany na prezesa PLL LOT.

Obrońcy prezesa podkreślają, że za jego kadencji PLL LOT zwiększył liczbę pasażerów, połączeń i przelotów, a spółka ma dobre wyniki finansowe. Od prezesa narodowego przewoźnika, szefa strategicznej firmy nadzorowanej przez premiera polskiego rządu należy jednak oczekiwać znacznie więcej.

W swojej pierwszej kadencji Milczarski zasłynął przede wszystkim z kompletnym brakiem zdolności zarządzania ludźmi i wrogim podejściem wobec zakładowym związków zawodowych. Swoją nieprzejednaną i konfliktową postawą Milczarski doprowadził do strajku, chociaż różnymi sztuczkami prawnymi starał się go zablokować. Podczas strajku prezes wsławił się arogancją, bezczelnością, łamaniem obietnic, zwolnieniem dyscyplinarnym liderki związku stewardess, ganianiem za szefem związku pilotów ze zwolnieniem dyscyplinarnym, próbami zastraszenia strony związkowej pozwami sądowymi, a następnie wyrzucenia z firmy 67 osób, co doprowadziło do radykalnego zwiększenia skali strajku i olbrzymich strat finansowych dla firmy. Sytuacja w firmie uspokoiła się dopiero wtedy, gdy prezes został odsunięty od rozmów z protestującymi. Strajkujący zostali przywróceni do pracy, porozumienie zarządu z załogą zostało osiągnięte, ale stało się tak między innymi dzięki temu, że Milczarski nie brał udziału w negocjacjach. Prezes okazał się więc nieskuteczny w rozwiązywaniu problemów, a jego spór ze związkowcami, w tym szczególnie bezprawne zwolnienie Moniki Żelazik, naraziło firmę na olbrzymie straty. W trakcie strajku protestujący skarżyli się też, że władze spółki naprędce liberalizują i naciągają procedury bezpieczeństwa. Postępowanie Milczarskiego w trakcie strajku było więc antypracownicze nieodpowiedzialne i szkodliwe dla firmy. Trudno zrozumieć, jak ktoś taki może dostać ponowną nominację.

Warto też podkreślić, że od początku swoich rządów Milczarski rozpowszechniał w firmie umowy niestandardowe, choć Kodeks pracy jasno mówi, że gdy jest określone miejsce pracy, czas pracy i podległość służbowa, to powinny być etaty. Mimo to PLL LOT wciąż zatrudnienia stewardessy i pilotów na samozatrudnieniu, a Państwowa Inspekcja Pracy uruchomiła postępowanie wobec rejestrującej pilotów spółki LOT Crew, która zdaniem PIP jest niezarejestrowaną agencją zatrudnienia. Jej jedyną rolą było bowiem rejestrowanie jednoosobowych firm pilotów wykonujących dokładnie te same obowiązki co piloci

zatrudnieni na etacie w PLL LOT. Warto też zauważyć, że swój polityką Milczarski dał zły przykład działającemu w Polsce Ryanairowi, który również zaczął zatrudniać pracowników na samozatrudnieniu, zachęcony antypracowniczą polityką narodowego przewoźnika.

( …)

Więcej w papierowym wydaniu Faktów do kupienia w wybranych sklepach EMPiK lub wysyłkowo na www.empik.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ